Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Wesole oczy

Wesołe oczy

Siwych mi przybywa, ale co tam! Z okazji naszej małżeńskiej rocznicy, starsze Dzieci zrobiły nam wczoraj szereg niespodzianek.

Skad sie biora siwe wlosy

Skąd się biorą siwe włosy

Siku? Oczywiście! Kupa? Bez problemu! Ta zdyscyplinowana i nie… Ulało się? Nie szkodzi… Krew, pot, łzy? Codzienność niemalże… No to skoro jestem takim 'pełną gębą' tatą, to czemu tak przeżywam bałagan robiony przez dzieci?

Jestem patologia

Jestem patologią

Przeczytałem gdzieś, że najczęściej wypowiadanymi przed śmiercią słowami, są: 'o przepraszam, pobrudziłem Panu dres'. W moim przypadku mogą to być: 'ta ulica jest jednokierunkowa' - oczywiście to wypowiedź kierowana do osoby jadącej tą ulicą pod prąd…

Wdziecznosc

Wdzięczność

Często pędzimy w życiu tak szybko, że nie mamy czasu na doświadczanie chwili obecnej. I zamiast pielęgnować cnoty - jest ich całkiem sporo - trwonimy życie na marności. Nader często zapominamy też o wdzięczności. Zupełnie jakby nie było za co…

Zly rodzic

Zły rodzic

Czasami tak wyjdzie, a czasem wydaje się, że inaczej nie mogę i… denerwuję się. I jestem zły. Zły, bo 'to i tamto'. Oczywście piszę o sytuacjach dotyczących dzieci, którym przytrafiają się różne przygody, niekoniecznie po mojej rodzicielskiej myśli.

Majsterklepka 1

Majsterklepka

Ach! Jak dobrze jest kupić cybanta i naprawić uszkodzone w piwnicy drzwi…

Dom, w którym mieszka wiele osób - tak jak moja rodzina - to miejsce, w którym się ‚dużo dzieje’. Skutkiem tego są różnego rodzaju, mniejsze i większe uszczerbki w materii nieożywionej, która go tworzy. A to przepali się żarówka. Czasem trzeba poskładać jakąś potrzaskaną zabawkę. Rzadziej, ale jednak, trafi się coś grubszego - np. zamiana zwykłego łóżka w niezwykłe. Takie z domkiem i światełkami… Dokładnie takie, o jakim dzieci marzą i jakie uwielbiają. Nawet jeśli tę najgrubszą robotę ‚odwali’ Dziadek…

Quasi coming out

Quasi 'coming out'

Spotkałem się już kilkukrotnie, w czasie rozmowy ze znajomymi, z bardzo charakterystycznym sposobem wyrażania troski o dobro mojej Ukochanej. Rozmowa zazwyczaj zaczynała się niewinnie. I w zasadzie pozostawałaby taką do końca, gdyby nie jeden zwrot: „a jak Ewa sobie radzi z dziećmi?”. Widzę w tym dwa problemy. Jeden zły, ale drugi jeszcze gorszy.