Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Pojechałem

Pojechałem

Zdarza się, że jakieś miejsca są sławne. Najczęściej jednak nie dlatego, że były takimi od początku, a dlatego, że po jakimś czasie okazało się, że jakaś osoba wywodząca się z tego miejsca stała się sławna. Dopiero wówczas miejsca takie nabierają swoistej wartości, nawet, jeśli jest nią ledwie rozpoznawalność. To i tak przywłaszczanie sobie czyjegoś sukcesu. Raczej nieuprawnione...

Doopa rośnie cicho

Doopa rośnie cicho

Będąc młodym tancerzem... Serio! Jakieś dwadzieścia... Spokojnie - lat, nie kilogramów temu, na jednym z wielu ognisk, które często organizowałem, wydarzyła się historia, której puentę pamiętam do dzisiaj. A to, za sprawą jej ponadczasowej aktualności. Takiej, co to nie patrzy na kolory rządów i nierządów. Takiej, co potrafi uchwycić sedno w continuum trwania.

Geriatrycznie

Geriatrycznie?

Dawno, dawno temu - jakieś osiem kilogramów i czworo dzieci mniej, żył sobie chłopak, który kochał tańczyć. Nie, żeby specjalnie potrafił. Ale miał wielkie serce i nie zrażał się. Powiedziałbym, że zbyt często zadzierał nosa, ale - podobno - był lubiany. Nie zależało mu na sławie, czy popularności. Ba! Nie potrzebował nawet występów przed publicznością, żeby znajdować radość i sens ćwiczenia z grupą, w której życie bardzo się angażował.

Doszedlem

Doszedłem

Tyle prób - i wreszcie się udało! A minęło tyle czasu, że już zapomniałem jak to jest, że może być... normalnie.

Zblokow

Z bloków

Wygląda to tak, jakby cały świat oszalał. Po wiosennej równonocy - symbolicznym zwycięstwie życia, wybuchła wegetacja roślin i aktywność w świecie zwierząt. Stało się. Pojawiły się nie tylko pierwsze pąki i gdzieniegdzie już liście. Zobaczyć już można motyle. Można też ‚poczuć’ pierwsze komary. Pszczoły wróciły do swej pracowitości. Świat zaludnił się niejako. Dzieci z bloków wystrzeliły.

Stuk puk

Stuk-puk

Nie ze wszystkim jestem na bieżąco, ale dotarła do mnie kilka dni temu informacja o wejściu Policji do domu redaktorki Polskiego Radia. Podobno głośna sprawa. Zapewne z powodu zachowania przedstawicieli prawa i władzy. Równie porażającego w trakcie zajścia, jak i później, gdy okazało się blamażem. No, a potem to już tylko wpisy w social mediach na oficjalnym kanale tej instytucji i ich tłumaczenie przez rzecznika. Oczywiście jako kolejna ‚pomyłka’.
Z tego, co pamiętam, to któraś z żon komisarza Ryby miała na imię Pomyłka.

Dlaczego o tym piszę? Do mnie również przyszła Policja…