Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Panna-kot

Panna Kot

Najkrócej mówiąc/pisząc, było tak, że Ukochana poszła z Dziećmi zaszczepić naszą kotkę. Wrócili z kotem - chłopcem. I nie, nie doszło do żadnej ‚nieoczekiwanej zamiany ciał’. Nie stał się też cud żaden. Czy skończył się (wszech)świat? Nie! Bo niby dlaczego tak miałoby się stać. Normalna to sprawa. Nawet jeśli nie dość częsta w odniesieniu do wszystkich osobników gatunku. Velvet (bo tak ma na imię), okazał się być kotem - objawiły się mu bowiem... No, te... cohones...

Bo ssakom tak się zdarza, że nie od razu można rozpoznać ich płeć. Że zawodnym jest poleganie na wzrokowej metodzie jej określania. Płeć jest konstruowana na wielu poziomach, również, czy też zwłaszcza na tych głębszych, niewidocznych wprost gołym okiem. Stąd mamy (podaję za Wikipedią) płeć chromosmalną, gonadalną, gonadoforyczną, hormonalną, metaboliczną, mózgową i psychiczną. Do tych widocznych ‚gołym okiem’ zaliczamy płeć zewnętrzną, fenotypową i socjalną. Zwłaszcza ta ostatnia burzy serca wielu ludzi. Rozumu burzyć nie powinna, bo nauka jasno i precyzyjnie określa, wyróżnia i nazywa całe spektrum zachowań, norm i wartości, które przynależą w kulturze do każdej z płci. Stąd też ten kulturowy składnik tożsamości płciowej często określany jest mianem płci kulturowej.

Również seksualność ssaków nie jest jednorodną. Jakkolwiek wciąż jest ‚normalną’. Bo jest. Bo występuje w naturze - od ‚zawsze’ i nie zanikając w upływie czasu, zgodnie z zasadą doboru naturalnego daje świadectwo swej naturalności. No, bo jak to inaczej określić, czy wytłumaczyć... Nie przeszkadza, nawet jeśli niektórym wydaje się nie pomagać.

Na bazie badań Fritza Kleina, rozwinęła się teoria tzw. Kontinuum seksualnego (w postaci tabeli orientacji seksualnej), rozciągającego się „między wyłącznym heteroseksualizmem a wyłącznym homeseksualizmem, przechodząc przez różne stany biseksualizmu” (źródło: Amerykańskie Towarzystwa Psychologiczne, Orientacja seksualna i homoseksualizm. Podaję za Wikipedią). Dzisiaj wiemy z całą pewnością, że w tym spektrum seksualności znajdują się także osoby transseksualne. Coraz częściej mówi się też o orientacji aseksualnej, charakteryzującej osoby, które nie odczuwają pożądania seksualnego. Warto podkreślić, że nie chodzi tu o osoby, które nie realizują swych potrzeb seksualnych z powodu lęku, czy też powodów religijnych.

Co za jaja! Taki numer, w tym czasie, w tym kraju... I w takiej sytuacji społecznych ciśnień... Coś, nad czym większość przeszłaby do normalności - trudno wszak dyskutować z naturą i faktami, staje się jednak niejako tematem wiodącym w polskiej przestrzeni publicznej. Nie dostrzegam tu debaty. Chyba, że za pomocą kamieni, pięści, wyzwisk. Albo wykorzystania machin propagandowych dla wzmacniania jednej tylko opcji. Językiem ‚miłości bliźniego’ w postaci inwektyw i oskarżeń, podjudzaniem do nienawiści na tle ideologicznym, specyficznego rozumienia religii i wąskiego pojmowania narodowości.

Na usta ciśnie mi się znana myśl Stevena Weinberga, który stwierdził, że bez religii dobrzy ludzie czynią dobro, a źli ludzie czynią zło. Jednak to religia sprawia, że dobrzy ludzie zaczynają czynić zło.*

Kto ma rację? Biskup mówiący o ‚tęczowej zarazie’? Profesor mówiący o ‚wędrownych gwałcicielach’? A może wspomniany przed chwilą noblista?

Hmm... A czy tytuły, dowolne kredencjały, zaszczyty i funkcje, mówią coś istotnego o jakości, o konstytucji człowieczeństwa?

Być może inteligencję od mądrości wyróżnia właśnie to, że ta pierwsza często (i chętnie), możnaby rzec "wielokrotnie i na różne sposoby", była w historii ludzkości wykorzystywana do tego, by niszczyć drugiego człowieka, wykorzeniać i rugować kulturę - dosłownie i symbolicznie, podczas gdy tej drugiej zawdzięczamy możliwość rozwoju gatunku, społeczeństw, jednostek, i w konsekwencji fakt naszego/swojego istnienia.

Żyjemy w świecie, w którym odmienność była chętnie wykorzystywana do wywodzenia prymatów jednych ludzi i ideologii nad innymi. Kolor skóry, miejsce i status społeczny urodzenia były przyczynkami (jakkolwiek bynajmniej nie powodami) do hołubienia niewolnictwa. Oczywiście przez tych, którzy czerpali z niego zyski i korzyści. Przynależność do grup religijnych była powodem rzezi i ludobójstw, jak to miało chociażby miejsce w odniesieniu do Albigensów (katarów), czy ludu Tutsi. Również do eksterminacji w obozach koncentracyjnych, o których Zofia Nałkowska pisała ‚polskich’. Przez długi czas leworęczność, zwana niegdyś mańkuctwem, była powodem do stygmatyzowania takich osób, jako ‚innych’ - gorszych i ‚nie takich jak trzeba’. Mamy w kartach naszej polskiej historii (choć nie tylko naszej) wymazywanie problemu niepełnosprawności przez dosłowne chowanie jej, usuwanie z przestrzeni publicznej i życia społecznego...

Nie wybieramy koloru skóry, ani oczu. Nie wybieramy miejsca urodzenia. Nie wybieramy stanu pochodzenia. Nie wybieramy genów, stąd i leworęczności. Nie wybieramy też tożsamości płciowej. Nie powinniśmy karać, stygmatyzować i niszczyć inności z nimi związanych. Możemy wybierać światopoglądy, ideologie, chociaż na przykładzie badań dotyczących religijności, bezpieczniej jest stwierdzić, że dzieci najczęściej wyznają wiarę swoich rodziców. A ta zależy wprost od geograficznego miejsca i czasu narodzin.

Jest nas - ludzi, zbyt wielu, w kurczącej się przestrzeni zdatnej do życia i zasobów pozwalających na współistnienie, abyśmy mogli hołubić nacjonalizmy i ideologizmy. Każdy nacjonalizm prowadzi ostatecznie do konfliktu. Bo zawsze będzie jakiś ‚inny’, który nie spełniając zawężających kryteriów narodowości, będzie już nie sąsiadem, drugim mną, ale wrogiem. Przez te drugie rozumiem na przykład ideologie światopoglądowe, wyrażane w religiach. Jest nas zbyt wielu, abyśmy mogli pozwolić sobie na fałszywie rozumianą ‚wolność sobie’, narzucaną jednocześnie wszystkim, wywodzoną mniej lub bardziej sensownie z nacjonalizmu, religii i każdej innej ideologii, zawłaszczającej nie tylko ludzkie umysły, ale w konsekwencji przestrzeń publiczną, współdzieloną przez wszystkich - podobnych, acz różniących się ludzi.

Mądrość pozwala dostrzegać więcej. Pozwala rozumieć więcej. Bo w sytuacji wielopoziomowych zmian, uwzględnia historię naszego gatunku pełną konfliktów i waśni, wyciągając wnioski i szukając coraz to lepszych rozwiązań. W poszukiwania te mądrość włącza wiedzę. O świecie który znamy coraz bardziej, mocniej i głębiej. I o wszechświecie, który poznajemy wciąż.

Zniesienia niewolnictwa, opracowania i włączenia do życia społecznego w wymiarze globalnym konwencji o prawach człowieka, później także i dzieci, rozwoju praw kobiet, budowaniu zasad demokratycznego współżycia, jako współczesnego odbicia starogreckiej idei nie-despocji i adekwatnych rozwiązań społecznych, ekonomicznych i politycznych nie zawdzięczamy żadnej religii i jakiemukolwiek nacjonalizmowi. Wymienione są przejawem objęcia ich i przekroczenia, kumulującej się mądrości.

Mądrość pozwala rozumieć i obejmować. Szuka możliwie najlepszych przekroczeń. Inteligencja sama w sobie nie niesie odium pejoratywności. Jej wykorzystywanie przeciw innemu człowiekowi, jest jak najbardziej ludzkie, bo płynące z niskich umownych warstw, czy poziomów rozwoju ludzkiego potencjału. Nie tracimy takich ‚zdolności’ z upływem czasu. Zdrowy rozwój, w cyklu kolejnych objęć i przekroczeń pozwala jednak rozróżniać i wartościować inaczej - pełniej. Stąd też ‚po owocach’, po sposobie działania w świecie - tych widomych przejawów człowieczeństwa, poznajemy jego umowną jakość i poziom rozwoju ludzkiego potencjału. Znamienne jest to, że wysokie rejestry człowieczeństwa charakteryzuje większa wartość i jednocześnie mniejsza przestrzeń. Oznacza to tyle, że mniej jest ludzi bardziej rozwiniętych, a więcej tych mniej rozwiniętych.

Ujawnia to również potrzebę podejmowania starań, stwarzania warunków do rozwijania tej ‚jakości’ człowieczeństwa. Obnaża jednocześnie największe zagrożenie dla możliwości istnienia naszego gatunku, a także - co wiemy już z całą pewnością - możliwości życia na tej Planecie. Niepełne, nieprawidłowe, czy też niezdrowe objęcia, również brak potrzeby przekraczania ‚tego co znane, bliskie i oswojone, mogą sprawiać, że nie tylko utkniemy w niższych warstwach wskazywanych w licznych koncepcjach rozwojowych człowieka. Zwyczajnie prościej jest budzić nienawiść do innych niż tworzyć i budować.

Stanisława Leszczyńska ratując rodzone i rodzące się w obozie koncentracyjnym dzieci, nie mogła wiedzieć, jakimi ludźmi będą w przyszłości. W tej olbrzymiej liczbie uratowanych z pewnością byli ludzie różnych światopoglądów, różnego koloru oczu - być może z heterochromią (o różnym kolorze tęczówek). Prawdopodobnie wśród tych kilku tysięcy uratowanych przed śmiercią, znalazły się osoby z różnych miejsc spektrum seksualności Kleina. Żadna z tych możliwości - mniej lub bardziej znaczących procentowo w całej populacji, bo wszystkie odmiany seksualności przejawiają się w grupach ludzkich, nie zatrzymała jej przed ratowaniem człowieka. Zawsze był to jeden człowiek. Ten najważniejszy, rodzący się i rodzony. Albo znajdowany na śmietniku życia i ludzkich biografii. Leszczyńska dbała o tych narodzonych ludzi i ich matki. Jej działania określone zostały ‚cudem człowieczeństwa’.

Chciałbym, aby taki ‚cud człowieczeństwa’ był normalnością. Widocznym także i dzisiaj. By życie ludzkie - narodzeni dzierżący ten przywilej, mogli rozwijać potencjały swego człowieczeństwa. By niegdysiejszy ogień i miecze, a współcześnie pięści i różańce, zamieniły się w objęcia i przekroczenia. By fanatyzm zastąpiony został mądrością dostrzegania, rozróżniania i rozumienia - niewykluczającego i niestygmatyzującego mniejszości pragnących dla siebie równych praw. Praw człowieka. Drugiego mnie.

Mądrość rozumie. Mądrość obejmuje. Mądrość nie wyklucza inności, nawet, czy też zwłaszcza, gdy te są mniejszością. Jak miłość. Nie potrzebujemy dogmatów, indoktrynacji. Potrzebujemy edukacji. Wówczas również i cuda nie będą potrzebne.

I pomyśleć, że wszystko to dlatego, że nasza kotka okazała się być kotem. Dopowiem tylko, że ma się świetnie. Dzieci - te najmłodsze były świadkami wizyty weterynaryjnej, przyjęły to... normalnie. Ze zrozumieniem adekwatnym do charakteryzującego je poziomu rozumienia świata. Ale było to włączające, a nie wykluczające. Dzieciaki uwielbiają swojego kota równie mocno, jako chłopca. A może nawet bardziej? Wszak Velvet awansował po tym zdarzeniu na ‚księcia’...

Mądrość rozumie. Miłość nie wyklucza!

(*) Oryginalnie, wypowiedź ta brzmiała: Religion is an insult to human dignity. Without it you would have good people doing good things and evil people doing evil things. But for good people to do evil things, that takes religion.




{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}

Blog w wersji audio dostępny w:

Spreaker Spotify Podcasts YouTube