Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Juz-czas

Już czas

To wyszło jakoś tak samo. W rozmowie z Piotrem Peszko - pozdrawiam! Piotr przepytywał mnie na potrzeby swojego podcastu w odniesieniu do tematu świadomego ojcostwa. Mnie żonategoidzieciatego :)

Wskazał na jeden z elementów, który de facto kilka lat temu zadecydował o powstaniu mojego bloga. Postawił bowiem pytanie, czy nie jest tak, że żyjemy w czasach takiej doskonałości i dostępu do dóbr wszelkich, że może najlepszą sprawą jakiej my mężczyźni, którzy jesteśmy rodzicami możemy się oddać, to wydźwignięcie się z poziomu 'bycia sprawcą' do poziomu świadomego rodzica, ojca?

To właśnie mój przypadek. Jakkolwiek nie przez przypadek. I mam nadzieję, że nie tylko mój. Piotra również.

Dobra wiadomość jest taka, że nie trzeba czekać na łut szczęścia, olśnienie, czy inną wenę. Można pomyśleć o tym i tak:

Być może pracujesz zawodowo. Robisz coś, gdzieś, otrzymując jakieś wynagrodzenie. Zastanów się, co stałoby się, gdybyś któregoś dnia zerwał umowę i rzucił tę pracę. Przyjmijmy bezpiecznie, że po to, by zmienić ją na inną. Może lepszą. Ciekawszą. Lepiej płatną.

Myślisz, że jesteś w swojej pracy tak unikalnym i wyjątkowym? Że odejdziesz, a Twoja stara praca zniknie, zakończy działalność? Nie bierz tego do siebie, ale myślę, że nie. Firma, przedsiębiorstwo, czy organizacja - wszystkie zapominają. Szybko. Każdy pracownik jest do zastąpienia.

I teraz, odwracając sytuację - pomyśl, czy rzeczywiście twoja praca jest tak unikalną i niepowtarzalną? Czy zmieniasz świat w sposób tak znaczący, że AŻ!?

I tu pojawia się dziecko. Twoje Dziecko. Jest. Jest częścią Twojego życia. Pojawiają się też pytania: jak ważną częścią Twojego życia jest Twoje Dziecko? Jak ważnym je uczynisz?

Dobra wiadomość jest taka, że nie ma potrzeby abyś rzucał pracę, rezygnował z niej, bo masz Dziecko.

Cały ten myślowy eksperyment miał przysłużyć się jednemu. Temu, żebyś zauważył, że skoro to, czym zajmowałeś się dotychczas jest powtarzalne, odtwarzalne i zastępowalne, bo łatwe do skopiowania, to może tym najbardziej wartościowym działaniem, kiedy stałeś się Ojcem, powinno być świadome rodzicielstwo? Takie ojcowskie OPUS VITAE?

Mówię tylko o zmianie perspektywy. O pozornie nowej optyce. Dlaczego pozornie? Ha! Czy jako ojciec chciałbyś być świadkiem chwili, w której Twoje Dziecko pierwszy raz pojedzie samodzielnie rowerem? Może chciałbyś być współsprawcą tego cudu? I nie pękając do końca z dumy pomyślałbyś o pływaniu, nartach?

Być może już tak było. Albo właśnie ‚dzieje się'. Te przykłady, to taka rodzicielska sztampa. Pomiędzy tymi jakże ważnymi i widowiskowymi punktami na mapie życia Twojego Dziecka, jest mnóstwo... wszystkiego. Tego co sprawia, że młodsi stają się pięknymi dorosłymi. Mądrymi ludźmi, żyjącymi z pasją. I zdrowo.

Jak myślisz - skąd się biorą takie wspaniałe dzieci osiemnaście lat później? Przedszkole? Szkoła - jedna i druga? A od kiedy to szkoła uczy życia? Uczy zaradności, bycia twórczym? Serio?

I to jest ten moment, w którym pojawiasz się Ty. Cały na biało. Ten, który wie. Potrafi.

W następnym momencie okazuje się jednak, że nie wiesz wszystkiego, nie wszystko potrafisz. I to jest dobry znak.

Właśnie obudziłeś się do świadomego rodzicielstwa!

Google Plus
{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}