Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Tylko, i aż tyle

Tylko, i aż tyle

Zacznij od tego:



Po współodczuwanej boleści, zwątpieniu w ludzi, ale też i samego siebie, przyszedł czas refleksji. Odium ‚przegraliśmy wszyscy' nie znika. Dla mnie jednak stanowi przyczynek do podjęcia działań konstruktywnych.

Edukacja wydaje się być jedyną drogą dającą szanse zmiany na lepsze w społeczeństwach. Piszę: ‚szanse', bo nie daje absolutnie żadnych gwarancji. Edukacja, o której myślę i piszę, zakłada świadomą aktywność wszystkich stron w niej uczestniczących. Edukacja taka, podobnie jak demokracja zawierająca w sobie narzędzia do jej destrukcji, wystawia siebie nie tylko pod pręgież oceny i ryzyko demontażu, marginalizacji, wyrugowania. Przede wszystkim staje w opozycji do dominujących narracji, uwodzących jeśli nie blichtrem haseł, to siłą. Stąd casus szkoły polskiej i jej właściciela, narzucającego nie tyko kaganiec cenzury, ale też oddającego znaczącą cześć swej żywej tkanki, we władanie haseł i deklaracji - rozpiętych na möbiusowej wstędze, która - jakkolwiek postrzegana, w przestrzeni trójwymiarowej ma w istocie tylko jedną stronę - powierzchnię, która staje się jej ciałem. Ubogim, pustym, ale dumnym.

Myślę o edukacji źródeł rzeczywistych, a nie dogmatycznych ‚pedagogik źródeł'. Opartej o dorobek pokoleń tych, na których barkach stoimy dzisiaj. Uczeni historią gatunku, która pozwala uchwycić ten przewodni motyw umożliwiający nasze istnienie - zgody, harmonii, współdziałania - tego wszystkiego, co zaszyte w platońskiej koncepcji dobra. Bo tylko konsensus i dążenie do jego utrzymania, umiejętność dochodzenia do zgody, pozwoliły nam samym na zaistnienie.

Ja, dorosły. Ja, rodzic. Ja, nauczyciel. Trzy plany, w których działam. Trzy zobowiązania. Do odpowiedzialności. Do rzetelności. Do podejmowania wysiłku czynienie świata lepszym. W każdym z nich.

Mahatma Gandhi powiedział „bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie”. Dla mnie samego to imperatyw działania. Jednocześnie zaś warunek niezbędny, ale też i niewystarczający.
Bo w zanurzeniu (zderzeniu?) z edukacyjnymi powinnościami wobec dzieci, ale też i dorosłych (co ostatnio dość często na blogu podkreślam), wydaje się mi samemu koniecznym podjęcie intencjonalnych, konkretnych aktywności. Znowu: dających jedynie szansę zmian na lepsze. Bez gwarancji, ale z nadzieją.

Dlatego zamiast religii w szkole, widzę bardziej przydatnymi zajęcia etyki, podejmujące konkretne problemy życia społecznego i uczącymi możliwych sposobów rozwiązywania konfliktów i zagrożeń. W drodze dialogu i z poszanowaniem różnorodności i inności, jako elementów bogacących nasz wielokulturowy ludzki krajobraz. Podobnie, jak i na godzinach wychowawczych, prowadzonych przez mądrych nauczycieli.

Zastanów się: A co, jeśli nie wystarcza być dobrym?

Inspiracje możesz znaleźć i tutaj:
Sprawca-Wychowawca 1 l klik
Sprawca-Wychowawca 2 l klik

Materiały te, podobnie jak i prezentowany film, powstały w 2016 roku. Na usta ciśnie mi się niezamierzona wymowność - czasowa zbieżność z historią 'dobrych zmian' w naszym kraju, przejawiających się między innymi odchodzeniem od edukacji prospołecznej i proobywatelskiej, na rzecz edukacji wąskich ram stygmatyzacji religijnej i patriotycznej, i jakże strasznym przyczynkiem do ujawnionej boleśnie konieczności powrotu do edukacji otwartej na dialog i różnorodność.

Tylko, i aż tyle.

Google Plus
{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}