Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Dzielo

Dzieło

Zacznę od tego żebyś przeczytała/przeczytał właściwie tytuł - poproszę zrób to po rosyjsku.
Dlaczego tak? Ano, bo jest sprawa - rosyjskie dzieło i dzieło, ale już polskie. Nie jedno nawet, i w dodatku dziecięce.

W cziom dzieło?
Zabrzmi to być może niczym historia z dreszczykiem. I coś w tym jest.
Przedszkole. Odbieram z zajęć ukochaną Córcię. Typowa sytuacja, w typowym przedszkolu. I nagle, Córcia pyta: „a która świnka jest moja?" Przenoszę wzrok na tablice z pracami dzieci. Zwykle omijam je szerokim łukiem. Tym razem się nie udało... Nie udało, bo wszystkie świnki na dobrą sprawą są takie same. Patrząc na wytwory dziecięcych rąk, nie widzę w nich swojego dziecka. Oczywiście, jeśli się przypatrzeć - każda ze świnek jest nieco inna. Tak jak liście z poprzedniej tego typu aktywności.

Dzielo2

Pewnie nie byłoby biedy, gdyby Córcia rozpoznawała samodzielnie swoje prace. Ale tak nie jest! Całkiem często widuję innych rodziców w podobnej do mojej sytuacji...

Jakieś prace... Jakieś dziecko?

Nasze dzieci nie są ‚jakieś'! Podobnie jak wszystkie inne - są unikalnymi osobami. Są również nietuzinkowymi artystami sztuk wszelkich. Działającymi z pasją i... po swojemu. W zgodzie z wewnętrznym motorem emocji i uczuć, temperamentu, zmieniających się bądź stałych wizji. Stereotypów też niekiedy, w postaci ikon i kalek ‚znanego’. Ale dużo częściej tworzącymi unikalne i posiadające dla nich samych wartości estetyczne i osobowo-emocjonalne prace, bo tworzone z myślą o innych osobach (jak np. Tęcza dla ukochanego Dziadka, o której pisałem TUTAJ).

Celowo podkreślam ten ostatni aspekt. Bowiem rozróżniam naturalną potrzebę plastycznej aktywności naszych dzieci - spontaniczną, efemeryczną i nieokiełznaną, od twórczości intencjonalnej. W plastycznym wymiarze, różnica być może nie jest możliwa do uchwycenia. Nie mniej, jeśli idzie o sens i wartość z działań takich wynikających - jest zgoła odmienną, znaczącą.

Pamiętam, że kiedy byłem małym chłopcem, również dużo rysowałem. To mogły być czasy przedszkolne, bo przecież duzi chłopcy nie rysują... (Rysujesz? Malujesz? Tworzysz? Śpiewasz?) Pamiętam, że dostawaliśmy do narysowania jakieś tematy. Jakie? Zimno za oknem tak bardzo, że niech będzie zima. Wszyscy rysowali, malowali tę samą zimę, ale każda była inną. Ktoś malował bałwana. Ktoś narciarza. Ale u jednych był to skoczek (pokłosie sukcesu Fortuny), u innych zwyczajny ktoś. Jeszcze inni rysowali dzieci jeżdżące na łyżwach. Na rzece, stawie, jak to onegdaj bywało. U jednych zima była płaska. U innych pagórkowata lub całkiem górzysta. Wszystkie prace pełne były śniegu. Nie tak, jak dzisiaj. I - jak się wydaje, nie tylko w odniesieniu do aury... Prace były rozmaite, w różnych technikach - nie były 'jakieś'.

Któregoś razu Ukochana spełniała się artystycznie. W naszym domu eksponujemy całkiem sporo Jej prac. Są emocjonalne. I piękne! Jedną z nich zabrałem "do pracy" i patrzę na nią codziennie. Bo jest w istocie piękna; bo opowiada o marzeniu, które spełniło się nam jakiś rok po jej wykonaniu.

Nasze dzieci również eksponują swoje prace :)
A ja zbieram je wszystko do kapsuł czasu...

Wracając do zaczętego wątku: Najmłodsza, pragnęła towarzyszyć swojej Mamie w twórczej pracy. Dostała swój kawałek tektury, farby do wyboru i spóźniony sygnał startu... Niespełna dwuletnia Pani Artystka dała czadu i... zamalowała całą powierzchnię swojej pracy różnymi odcieniami jednego koloru. I była tym wielce usatysfakcjonowana. A Ukochana? Niczym Michała Anioła ‚zobaczyć w bryle postać - reszta jest pracą rzemieślnika’, dodała pracy koloru, zachowując przyjętą wcześniej konwencję. I detal wyróżniający.

Dlaczego o tym piszę?
Gaja poprosiła, aby pracę tę powiesić na jej łóżeczku. Brzmi być może zabawnie, ale w tym najcieplejszym ze znaczeń. Dla Gai to jest ważne. Tak bardzo, że któregoś dnia z niewiadomego dla mnie powodu zaczęła płakać. Bo... nie chciała, abyśmy ten obraz sprzedali. Nie wiem skąd ten pomysł, ale jej strach był równie prawdziwy, co i łzy. Od tamtego czasu, co dzień trwoży się i uspokaja po zapewnieniu bezpieczeństwa dla dzieła jej współautorstwa. Zwykle zasypia wpatrując się weń, kontemplując niczym mandalę.

Dzielo3

Nosiłem w sobie tę historię ze świnkami od piątku. Na drugie mi Niedoczas... W tym czasie wpadła mi w ręce inna praca. Kartka. Trochę już zszargana okładka. Otworzyłem ją, a ze środka wyskoczyło ku mnie serce. Na takich teleskopowych w ‚nóżkach'... Nos mnie nie zawiódł, co do autorstwa. Nie mniej Majka stwierdziła. że to praca stara, bo takie rzeczy robiła, kiedy była 'mała'. Ja obstawiam najwyżej pół roku temu... Pięknie jest znaleźć/dostać tyle serca od dziecka! Ot, kartka uniwersalna. Do położenia gdziekolwiek...

Dzielo4

Wracając do tematu głównego - pewnie nie ma nic złego w tym, że dzieci wykonują prace na konkretnie wskazany temat. Nawet wypełnianie kolorem ‚do linii’ może przysłużyć się kształtowaniu motoryki małej.

W cziom dzieło zatem?
Ano o tym, że nie widzę, aby dzieci przynosiły z przedszkola prace swobodne w doborze technik, materiałów, form. Wiem, że mogę samemu robić inaczej - budzić twórczy ogień, sycić zmysły, emocje i budować artystów. Nikt mi tego nie zabrania - fakt. Ale czy dobrym jest, że przedszkole kształtuje dzieci na jedno kopyto? Że ’indywidualne podejście’ ogranicza się do wspierania dziecka na drodze uzyskania niemalże nieodróżnialnych od innych dzieci efektów?

Przedszkole ma niebywale wielką siłę oddziaływania na młodych ludzi. Nie wierzysz? To zastanów się, czy może istnieć związek między nierozróżnialnymi dziećmi w przedszkolu i nijakimi dorosłymi. Bo według jednej, najlepszej nawet sztancy wyrabiani, jesteśmy tacy sami.

Boję się!
Boję się, że któregoś dnia odbiorę z przedszkola ‚jakieś dziecko’. Jedno z wielu.
Nijakie.



P.s. Zojka zwróciła mi własnie uwagę, że 'świnki' to są misie... I cudownie przypomniało 'misie' jakoś tak nagle, że minął właśnie Dzień Misia Pluszowego...
P.s.2. Gaja twierdzi, że kartka z secem jest jej. I co ja wiem o dzieciach? Nawet własnych?

Google Plus
{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}