Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Koło

Ko&-#-3-2-2o

Znane powiedzenie mówi „obyś żył w ciekawych czasach". I chyba rzeczywiście tak jest. Mimo tego, iż początkowo wypowiadane jako przekleństwo. Również pomimo tego, że nie potwierdzono dotychczas jego rzekomego rodowodu. Osobiście, skłaniałbym się do możliwie najbardziej pozytywnej jego interpretacji. Ale o tym za chwilę - dokładnie tak długą, jaz wytłumaczenie tytułu tego wpisu.

Żeby móc go odczytać prawidłowo, należy wiedzieć, że każdemu znakowi, jaki wpisujemy z klawiatury, odpowiada określony kod w tabeli opisującej wszystkie znaki. Zatem ten konkretny "&-#-3-2-2" - nie da się go zapisać bez łączników, gdyż wówczas jest wyświetlany normalnie, czyli wskazuje na małą literę "ł" |wielka litera ma swój własny numer znaku|. Ostatecznie zatem tytuł wpisu to… koło.

Nie będę ukrywał swojej radości płynącej z możliwości korzystania ze zdobyczy ludzkiego rozumu, które owocują dostępnością technologii. Tu i teraz mogę korzystać z technologii, które jeszcze całkiem niedawno - zgodnie ze stwierdzeniem Arthura C. Clarke'a "dostatecznie zaawansowana technologią nie różni się od magii" były poza wyobrażeniem, a przynajmniej poza dostępnością wielu, jeśli nie wszystkich.

Jeden ze współczesnych myślicieli - Ken Wilber, zwrócił uwagę, że aktualnie wiedza przejawia charakter globalny. Spełnienie zaledwie trzech warunków oddziela nas od doświadczenia wiedzy zdobywanej przez człowieka na przestrzeni historii naszego gatunkowego istnienia; wiedzy wszystkich geograficznych miejsc, wszystkich czasów i wszystkich kultur.

Jeśli znasz dobrze język - jakkolwiek znakomitą większość istotnych dla cało o idee treści w Internecie dostępne jest w języku angielskim, wystarczy język polski, po drugie - posiadasz dostęp do zasobów sieci Internet i jakieś urządzenie - to tenże świat ludzkich doświadczeń stoi przed Tobą otworem, w swojej cyfrowej postaci. Czasem niczym lustro, często jako pamięć doświadczeń, miejsc, osób i wydarzeń. Nic, tylko brać!

Pomijam kwestie, że trzeba czasami wiedzieć czego się szuka, a zawsze "dlaczego". Dla mnie takie nieskończone możliwości są właśnie egzemplifikacją wspomnianego na wstępie powiedzenia. A jeśli przyjąć za prawdziwy jego rzekomy pierwotny charakter - jako przekleństwo, łatwiej jest rozumieć problemy, jakie współczesne technologie wnoszą do doświadczeń mas ludzkich w codzienności.

No cóż... Wiemy kiedy człowiek się "zaczyna”, w jakże skądinąd przejmująco miłym akcie stworzenia. Nie wiemy jednak "gdzie" człowiek się „kończy". Kiedy więc rodzimy się, musimy niejako dogonić technologie nas otaczające. Musimy je zawierać i przekraczać. A życie pokazuje, że najczęściej nie ma idealnych objęć. Podobnie, jak i idealnych przekroczeń. To właśnie te nasze ludzkie, indywidualne historie i doświadczenia czynią teraźniejszość tak skomplikowaną i fascynującą jednocześnie. Wydaje się, że pojęcie „ciekawych czasów" zostanie z nami na dłużej…

Wracając do magii - tej skrywającej się za technologią - chciałbym coś Tobie pokazać. Piszę odręcznie ten wpis na bloga w cyfrowym notatniku za pomocą cyfrowego ołówka. A magia technologii sprawia, że te moje bazgroły zamienią się w cyfrowy i edytowany tekst.
O, teraz!

Ha!

Dlaczego tak mocno to akcentuję?
Może znasz tę historię o "siedmiu piekłach". Jeśli nie, to wiedz, że pierwszym z nich - i dla wielu ostatnim, jest piekło "onanizmu sprzętowego". W takim ujęciu tematu magia technologii wypada raczej blado. Ale co, jeśli potrafię objąć i przekroczyć ten poziom 'magii dla niej samej'?

Być może po tym, co teraz napiszę obejrzysz powyższy film raz jeszcze. Tak! Ten, w którym popełniam błędy. Bo w istocie rzeczy nie chodzi o samo tkwienie w zachwycie nad technologią, lecz o to, co się dzieje dzięki niej.

Zrób doświadczenie: napisz kilka zdań na dowolny temat przy wykorzystaniu komputera. Ale drugą część tej samej wypowiedzi napisz proszę w formie tradycyjnej, czyli odręcznie, np. na kartce. Przyglądaj się jednocześnie wszystkim emocjom, jakie temu towarzyszą w jednym i drugim przypadku.

Przypomnij sobie jeszcze swoje szkolne czasy. Czy zdarzyło się Tobie przygotowywać do lekcji przez pisanie tzw. ściąg?

Moje wspomnienia odnoszą się do czasu małej dostępności komputerów. I jeszcze mniejszej drukarek. Ściągi pisało się odręcznie. Nie było także funkcji “kopiuj-wklej”. Do napisania ściągi musiałem się przygotować. Z uwagi na mały format rzeczonej, musiałem jeszcze zebrane informacje przetwarzać i zagęszczać, nie co do samej w sobie objętości, a ich znaczeń.

Pisząc odręcznie tekst, który przeczytasz w cyfrowej postaci (pewnie musiałbym sporo dopłacić, żeby ludzie chcieli czytać moje bazgroły), mój mózg pracuje inaczej niż ma to miejsce, kiedy piszę "cyfrowo".

I rzeczywiście, dla mnie samego jest to zgoła odmienne doświadczenie. Jest również bliższe temu, jak chciałbym, żeby było odbierane. Jest bardziej znaczącym.

Oczywiście każdy może oceniać to inaczej. Ale zastanów się: czy chciałabyś/chciałbyś, aby Twoje dziecko korzystało z funkcji “kopiuj-wklej" ucząc się, czy z typu przetworzeń informacji sprawiających, że ściągi stają się zbędnymi?

Ja jestem na "TAK”! Przynajmniej jeśli idzie o technologie, które pozwalają zamknąć koło - od pisania odręcznego przez 'komputeropisanie', do odręcznego pisania elektronicznego tekstu.

Pozwolę sobie jeszcze tylko wyrazić życzenie i nadzieję ekonomicznej dostępności takich technologii. Bez tego, zawsze pozostaną niczym magia - równie nierealnymi, w rzeczywistości nieosiągalnymi.

{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}

Blog w wersji audio dostępny w:

Spreaker Spotify Podcasts YouTube