Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Tobie, Gajci, i sobie samemu

Tobie, Gajci, i sobie samemu

I tak minął kolejny rok działalności bloga zonatyidzieciaty.pl. Ale też i kolejny rok życia Gai. Twojego i mojego również. Po cichu. Bez pompy. Ba! Bez jakiegokolwiek odzewu.

Czytasz mnie w Ashbourne, Bristolu, Paryżu, Lublinie, Warszawie, Bydgoszczy, Toruniu, Kingston, Montrealu, Wąbrzeźnie, Elmont, Poznaniu, Parintins, Paryżu... Z geograficznego punktu widzenia, rozrzut całkiem spory. Tyle, że w wirtualnej geografii, wszędzie jest blisko, więc to bez znaczenia. Większe znaczenie mają twarde liczby odwiedzin, odsłon, unikalnych użytkowników...

Ha! Możesz myśleć o sobie, jako o kimś Wielce Wyjątkowym z jeszcze jednego powodu. Bo, takich jak Ty - czytających tego bloga, nie ma zbyt wielu. Dziękuję! Wiedz, że to zauważam. I, jakkolwiek nie uzależniam swej aktywności blogowej od tego - jestem wdzięczny!

Gaja rośnie niemalże równo z blogiem. Jest cudowna, wspaniała. Mówi pięknie, ale też buduje swoje wypowiedzi w sposób zachwycający - tworzy zdania złożone, nazywa świat i opisuje swoje stany głęboko, subtelnie, porywająco. Pewnie ma to związek z faktem godzin spędzonych na słuchaniu czytanych bajek i historii wszelkich. Może również z językiem, jakim posługujemy się w codzienności. Może jest swoistym refleksem relacji, jakie pielęgnujemy na co dzień. Ja lubię jednak myśleć, że to wszystko Jej zasługa. No i cieszę się tym szczęściem. Bardzo!

Sobie samemu - no cóż - czasami pisać najtrudniej. Nie mniej: nie poddawaj się Mirku! Blog jest Twoją prywatną sprawą. Jeśli chcesz, żeby był czytany - pisz tak, żeby ludzie chcieli Cię czytać. Tyle i aż tyle.

Wszystkiego!

{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}