Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Doszedlem

Doszedłem

Tyle prób - i wreszcie się udało! A minęło tyle czasu, że już zapomniałem jak to jest, że może być... normalnie.

Bo oto nadszedł ten, jakże upragniony dzień, kiedy nasze małe Dziewczynki nie poprosiły o ‚mleczko’ na śniadanie. Owszem, Zojce zdarzało się już wcześniej zamówić na kolację dwa kawałki chleba. Ale nie ‚zamiast’ a ‚obok’. A tu? Dziewczynki po przebudzeniu się, zupełnie jak gdyby nigdy wcześniej nie było inaczej, poprosiły o ‚chlebek’. O mleku, przygotowując drżącymi z emocji rękoma, nie wspomniałem. Bałem się, że za chwilę czar pryśnie. Ale nie - udało się! Raz, potem drugi i trzeci.

Dzisiaj jest czwarty dzień i Gaja poprosiła o ‚mleczko’ (piszę tak, jak dziewczynki mówią) na śniadanie. Ale kolacje Dziewczynki jedzą już niemleczne. I tak już niech zostanie. Zawsze można zrobić kakao lub inną kaszkę. Ne c’est pas?

Doszedłem do wniosku, że nasze Dziewczynki są już takie dojrzałe. A to ,pomyślane’ po przeczytaniu wstępu, ociera się o lubieżność... ;)

Google Plus
{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}