Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Huśtawka

Huśtawka

Życie jest nie tylko zajmujące, ale też i emocjonujące. A huśtawka jest wtedy, kiedy czuję radość, że choć stare, to jeszcze jare to nasze tysiąc sześćset kilogramów szczęścia. Bo chwilę później nie jest już dobrze.

W naszym przypadku spożywanie posiłków oznacza żywienie zbiorowe w praktyce. Czyli, że i zakupy w hurtowych ilościach. Bez auta ciężko, ale... Polecam każdemu. Serio! Coś mi mówi bowiem, że jednorazowo może to być dojmujące doświadczenie. Zwłaszcza, gdy na czasowym horyzoncie widać wyraźne mnogie zakupowe iteracje. Tak, co dwa-trzy dni.

Prościej jest autem zawieźć dzieci do szkoły. Tylko waltornia, wiolonczela, dwa plecaki (ponad jedna trzecia masy ciała dzieci). Jakaś torba z basenowym szpejem... To bardzo wygodne, gdy sprawuje się opiekę nad dwulatką, która nie dostała się (w tym wspierającym dzietność i rodzicielstwo kraju) do żłobka. Gajcia jest bardzo dzielna, ale do autobusu no nóżkach dla niej jest za daleko. No i ktoś musi taszczyć szkolne ciężary. Mi na co dzień wystarcza ten odcinek z domu do auta. No i z powrotem na naszą górę, po powrocie ze szkoły.

Nie zawsze jest tak dobrze. Ciężko jest - na ten przykład - jeździć bez sprawnego hamulca. W zasadzie to sie nie da. A to, że wymiana z usługą jednego tylko zacisku (tego niesprawnego) ma wartość dwukrotnie większą niż auto na złomie?

Udało się! Anioły - te ludzkie - pomogły. Szczęście wróciło z poczuciem bezpieczeństwa, zmiatając mozół codzienności szkolno-zakupowej, przybliżając znowu lepszy plac zabaw i świat cały, nawet jeśli tylko do Podbeskidzia i z powrotem :)

Huśtawka jest także wtedy, gdy samochód staje nie mogąc jechać dalej. I wtedy dzwoni telefon i dowiaduję się, że ktoś chce nam pomóc. Znowu: Anioły. Te ludzkie - w inne nie wierzę. Wzruszenie, zachwyt. Nie może być inaczej - nawet mechanik został uprzedzony.

I wtedy przychodzi wiadomość. Niemoc auta okazała się atakiem samochodowego serca... Niby każdy moment na śmierć dobry, ale w profanum naszej codzienności, nawet taka strata jest bolesna.

To co: wszystkie ręce na pokład?
A może zbiórka narodowa?

Bezdomny: wesprzyj!

Google Plus
{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}