Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Konio-goryle

Konio-goryle

Pewien Chłopiec, w pewnej szkole, przygotował pracę w ramach zadania domowego. Uczniowie mieli w formie listu sparafrazować treść opowiadania o Kubie i jego poranku (tekst przerabiany w klasie). Dziewięcioletni bohater tej historii, bardzo się postarał. Napisał list, który ‚podarował’ Kubie. Dodatkowo zwizualizował swój sen w postaci pracy, plastycznie ukazującej opowiedzianą na piśmie historię. Rysunek dołączył do listu i oddał nauczycielowi do oceny.

(pisownia oryginalna, z błędami)

Cześć Adamie!

Dziękuję Ci za list, który napisałeś do mnie w poprzednim tygodniu. Był on bardzo interesujący. Chciałbym opisać Tobie mój dzisiejszy poranek. Mama jak zwykle przyszła do mojego pokoju, by mnie obudzić. Usłyszałem: ‚Wstawaj Kuba’, ale ja spałem i śnił mi się fantastyczny sen. Stałem w pokoju, gdy nagle z sufitu spadł wielki dynamit i wybóchł. Obok zobaczyłem deskorolkę z wężami zamiast kółek, a z ich paszczy zięnęły języki ognia. Wskoczyłem na nią i pognała w dal w świetle wybuchów. Zobaczyłem, że mój pokój stoi w środku dżungli nad rzeką, w której były krokodyle z długimi paszczami. Ich zęby były ostre jak brzytwa, a z pyska wydychała trujące opary. Moja deska wylądowała na największym z nich. Zeskoczyłbym z mojego zabójczego pojazdu. Na brzegu czekało na mnie stado rozwścieczonych konio-goryli. Nagle, zapadłem się pod ziemię. Krokodyle i konto-goryle wskoczyły za mną do dziury. Spadaliśmy, a na samym dole zobaczyłem kolce niewiadomego pochodzenia. Już miałem dotknąć kolców, a zwierzęta były tak blisko, że słyszałem ich bicie serca, gdy usłyszałem: ‚Wstawaj Kuba’.

Do zobaczenia
Kuba

PS Przesyłam Tobie rysunek snu:

Konio goryle 1

Na kartce widnieje notatka nauczyciela:

BRAK ZAKOŃCZENIA LISTU (pisownia oryginalna)

F - 1, A - 0,5, T - 2, J - 1, Z - 1 = 5,5 p.

Sen niesamowity, ale ja nie nazwałabym go „rewelacyjnym, najlepszym w życiu”, tylko przerażającym i bardzo męczącym.

Dopisek w post scriptum nauczyciel poprawił na: „Przesyłam rysunek tego, co mi się śniło”

Chłopiec bardzo się postarał. Napisał bardzo długi, jak dla dziewięciolatka tekst. I bardzo osobisty. Potraktował zadanie poważnie i opisał swój ‚fantastyczny’ sen. Taki, który zapamiętał. Taki, który chciał przenieść w formę obrazu. I tak rozumiejąc polecenie - 'ofiarował' go fikcyjnej postaci (Kubie).

Chłopiec miał nadzieję, że nauczyciel doceni jego pracę - włożył w nią dużo energii i bardzo emocjonalnie przeżywał sam proces jej tworzenia. Czekał na informację zwrotną, dumny ze swojego dzieła. Jednakże w czasie podsumowania tego zadania w klasie, nauczyciel nie wspomniał o pracy chłopca. Ani słowem. Chwalił natomiast prace innych dzieci. Wedle ustnej relacji Mamy - samych dziewczynek...

Trudno wypowiadać się, o tym czego się samemu nie widziało - nie słyszałem, za co nauczyciel wychwalał inne prace. Odniosę się jednak pokrótce do tego, co możesz zobaczyć i Ty - do rysunku i listu z nauczycielskimi dopiskami.

Ja widzę fantastyczną pracę. Fantastyczną w treści i formie przekazu czegoś tak unikalnego jak sen. I to taki, który dla przeżywającego go dziecka jest... No właśnie: fantastyczny! Oczywiście dostrzegam także dwa ortograficzne błędy w tekście i dwa miejsca stylistycznej niepoprawności, na które zwrócił uwagę nauczyciel. Jednocześnie podziwiam rysunek, który stanowi nierozdzielną część tej pracy. Dodam, że Chłopiec był jedyną w całej klasie osobą, która dołączyła do listu pracę w takiej formie. Jak na dłoni widać ogromne zaangażowanie Chłopca w to konkretne zadanie. A także wielkie oczekiwanie i wielki zawód w ostateczności.

Nauczyciel raczył zapomnieć o istocie wychowania w procesie nauczania. Całkiem podobnie, jak zapomniał o funkcjach oceny - ta powinna być zrozumiała dla osoby ocenianej. Niestety Chłopiec nie rozumie zapisu na swojej pracy - poza tym, że ta jest słaba, bo nie spełnia oczekiwań nauczyciela. Zapisu tego nie rozumie także Mama Chłopca... A nauczyciel zamiast ocenić i docenić pracę, kunszt, zaangażowanie, raczył wyrazić prywatną opinię. Jakby ktoś był nią zainteresowany; ustanowił swoje prywatne zdaniem prawem i wyrocznią w odniesieniu do fenomenu jakim jest sen.

I pewnie byłoby to bez znaczenia - wszak w każdym zawodzie znajdują się nieudacznicy, osoby wypalone i bez polotu - co i tak nie usprawiedliwia formalnych błędów dających się zauważyć w tym przypadku.

Prawdziwy dramat tkwi w zignorowaniu Chłopca; w niepoważeniu jego starań - nawet jeśli nie potrafi się dostrzec fenomenalności wytworu, z którym się obcuje. Nauczyciel otarł się o Twórcę, kolejnego Picassa, Warhola lub innego Człowieka Sztuki. I nie tylko go nie zauważył, nie rozpoznał. Takie działanie kojarzy mi się z łamaniem, przetrącaniem kręgosłupa, z niszczeniem wiary w siebie, rugowaniem starań budowania unikalnej tożsamości młodego człowieka. Wszystko w imię - niespełnienia nauczycielskich oczekiwań, grzeczności i zwyczajności wychwalanych prac innych. Brrr...

Następnego dnia, Chłopiec był bardzo zmartwiony i smutny. Obiecał sobie, że kolejną pracę napisze tak, by spodobała się nauczycielowi... Normalnie nic tylko wyć! Mama Chłopca nie chce, żeby ten śnił sny, które spodobają się nauczycielowi. Jest nie mniej załamana.

Albert Einstein powiedział kiedyś, że „tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz głupota ludzka, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej”.

Za zgodą Chłopca i jego Mamy zamieszczam ‚corpus delicti’

Konio goryle 3 Konio goryle 4

Google Plus
{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}