Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Wtakcienacztery

W takcie ‚na cztery’

Koń, jaki jest - powszechnie wiadomo. A w odniesieniu do lubości mej tańczonej wiadomo - co niektórym wprawdzie, ale zawsze, że lubię zaszaleć. A coby nudno nie było, zwykle taktu się nie trzymam. Ot, frywolność taka... Zapewne nasza Pierworodna odziedziczyła coś z tego po mnie.

W zeszycie od polskiego Majki, pośród historii nie mniej niesamowitych niż byki i błędy, znalazłem nauczycielskiego pióra wpis taki:

Majeczko, piszesz bardzo ciekawe prace i często ozdabiasz je ciekawymi ilustracjami. Wiem, że czasem brakuje ci już sił na odrobienie zadania domowego - to się zdarza każdemu. Pamiętaj jednak, by każde takie zadanie uzupełnić, ponieważ wszystkie prace domowe mają nas czegoś nauczyć lub pomóc coś wyćwiczyć. Podobnie jest z notatkami z lekcji - gdy zabraknie Ci czasu na zajęciach, pożycz zeszyt od którejś koleżanki. W wolnej chwili przeczytaj w domu to, co napisałaś na lekcji. Pozwoli to na usunięcie błędów wynikających z pośpiechu.

Bardzo taktowna nauka - prawdaż? W tym konkretnym przypadku ‚na cztery’. W tradycyjnej szkole sztywnej formy, prawdopodobnie byłaby ‚na dwa’. I zapewne podobnie jak taktowanie ‚na dwa’ zabija we mnie radość tańca, tak w Majce zabiłoby to radość tworzenia. A tak - bez ‚t’, tym razem?

Jak dla mnie, komunikat Pani Nauczycielki jest zachwycający. Nie wiem, co Majka z tym zrobi. Nawet się nie zająknęła w tej sprawie - notatkę w zeszycie odkryłem przypadkowo... Mi chciałoby się ‚tańczyć bardziej’. Byłbym skłonny uporządkować nieuczesanie i przystopować z ‚treścią’, skupiając się nad formą. Niestety wiem też, że nie trwałoby to zbyt długo. Głupio zatem wymagać od dziecka tego samego, zamiast je rozumieć. Wszak lepiej mieć relacje niźli racje...

Wierzę, że nieuczesaniu można nadać styl i charakter. Trzymam kciuki za Majkę. Taktownej Nauczycielce ukłony ślę!

Google Plus
{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}