Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Narcyz(m)

Narcyz(m)

Niemalże nikt tu nie zagląda. A jeśli nawet, to nie daje znaku. Cisza. Spokój. Las. Ale blog jakoś trwa.

Nie prowokuję specjalnie. Unikam tematów kontrowersyjnych. Pewnie przynudzam. A te kilka subtelności, które można znaleźć na blogu... No cóż. Gatunkowo współdzielimy zdolność do empatii i takie tam. To pewnie dlatego.

Być może jestem nawet najwierniejszym czytelnikiem samego siebie. Cieszą mnie zdjęcia, które robię, chociaż wiem, że są zwykle niezbyt dobre. To ten rodzaj sztuki, którego (również) nie posiadam. Po zmianie platformy, komentarze i reakcje - nigdy nie było ich wiele, już się nie pojawiają. A ja nie chcę pisać na FB. Lubię swoje teksty tu, na blogu. Czasami naprawdę je czytam.

To bardzo dziwne uczucie być tak samemu ze sobą. Tak publicznie. A jednak to robię. Dopuszczając tę możliwość, że ktoś patrzy - chcąc tego, piszę mniej lub bardziej intymnie. Nawet jeśli nie wprost. I czerpię z tego przyjemność.

Czy to już onanizm?

Może od tych machnięć motylich skrzydeł, gdzieś w czyimś życiu pojawiają się zmiany? Refleksja? Zaduma? Uśmiech, może śmiech? Niech będzie i tak!

Na palcach jednej ręki mogę zliczyć rozmowy o wpisach na blogu. W całym mijającym roku... Nie mam żadnego zewnętrznego potwierdzenia jego jakiejkolwiek wartości. Nie zabiegam o potencjalnych czytelników. Tych zaglądających tu czasem - nie rozpieszczam. Rzadko pytam, specjalnie nachalnie do niczego nie namawiam, nie porywam...

Póki co, piszę dalej ten przedziwny pamiętnik. Urodziny Gajci za cztery dni. Bloga właśnie dzisiaj.

Wszystkiego najlepszego!

{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}