Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Boidudek

Boidudek

Jak nic - dostanę w 'ryja'. I nie - za przysłowiową 'darmoszkę' tego nie dają.

Słyszałem, że częstym (modnym?) tekstem w dowolnym więzieniu jest ten, mówiący, że 'siedzi się za niewinność'. W zgłaszanej sprawie mógłbym powiedzieć, że oberwie mi się za 'dzień dobry'. Nie 'na' tylko 'za'.

Często zdarza mi się nie zauważać tego-co-jest inaczej jak w pewnej retrospekcji. To znaczy, że nie zawsze potrafię dostrzec znaczenie tego co się aktualnie dokonuje, w czym uczestniczę, czego jestem świadkiem. No tak już jakoś mam... Pamiętam jednak na ten przykład, że kiedy byłem dzieckiem, ludzie często się witali. Tak właśnie to pamiętam - jako częste, naturalne, zwyczajowe, codzienne. I... sympatyczne. I za nic nie potrafię powiedzieć, kiedy to się zmieniło.

Nie wierzysz? No to popatrz wokoło. Jak często słyszysz 'dzień dobry'? Jak często witają się ludzie niezupełnie obcy, ale też nie bardzo bliscy? Stwierdziłem, że mam problem. To być może tylko złudzenie. Jakaś zaćma, aberracja poznawcza. A może i nie?

Zacząłem się dziwić, kiedy osoby, którym jako pierwszy mówiłem 'dzień dobry' nie odpowiadały. Początkowo myślałem, że może mówiłem za cicho - powtarzałem więc, mówiąc znacząco głośniej. Czasami nawet ZNACZĄCO. I... nic!

A kiedy zauważyłem, że nie słyszę odpowiedzi na zwyczajowe 'dzień dobry' w szkole moich dzieci - przeżyłem szok. Mam na myśli jedną tylko osobę - ale mi to już wystarcza do bycia zszokowanym. Moje początkowo uśmiechnięte 'dzień dobry', straciło na animuszu i szerokości. Ale nie zniknęło. A ja dalej nierozumiem o co chodzi.

Zacząłem przyglądać się temu, komu, gdzie i jak mówię 'dzień dobry'. Tak bezwiednie, jak i w pełni intencjonalnie. Oczywiście przyglądałem się także odpowiedziom. O ile się takie pojawiały...

Kiedy za kimś nie przepadam, to nie składam takiej osobie wylewnych życzeń z okazji nie tylko błahych. Jestem pewien, że to tych konkretnych osób nie krzywdzi. W każdym razie odpowiadają mi one 'pięknym za nadobne' i wszyscy mamy spokój. O.K. Ale 'dzień dobry'?

Jak można nie odpowiedzieć na 'dzień dobry'?!

Już nawet nie dociekam, ile w tym mej własnej przewrotności i przekory, a ile szczerego zatroskania i zażenowania postawieniem kogoś w nieprzyjemnej sytuacji. Zdarza mi się bowiem mówić 'dzień dobry' nie tylko spontanicznie. Witam na przykład sąsiadów. Fakt - tych najbliższych również w postaci 'cześć!' czy innego 'hej!'. Ale w codzienności społecznej najczęściej korzystam z formy tradycyjnej, zwłaszcza w odniesieniu do osób bezpośrednio mi nie znanych - sąsiadów 'z widzenia', rozmówców telefonicznych... Także innych osób. Tak po prostu.

W każdym razie raz wyszło to mniej więcej tak:

|ja| dzień dobry!

|ktoś|

|ja| DZIEŃ DOBRY!

|ktoś|

|ja| przepraszam!

|ktoś| za co mnie Pan przeprasza?

|ja, mający pewność, że zostałem wcześniej usłyszany| za 'dzień dobry', które przed chwilą powiedziałem. To musiało bardzo zaboleć...

... Dostanę w 'ryja'. Jak nic...

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Ps.1. Już widzę, jak się wszyscy rzucają... Nie wszyscy na raz! :)

Ps.2. W nagłówku fragment zdjęcia z Carlem Saganem pokazującym... Co dojrzalsi pamiętają zapewne tę treść, przedstawioną w negatywie w czołówce popularnego niegdyś programu 'Sonda'. To jest nasz 'ziemski adres' i 'dzień dobry' w wersji kosmicznej...

{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}