Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Na celowniku

Na celowniku

Przejrzałem na początku tego tygodnia zawartość jednego z portali kierowanych do rodzin wielodzietnych. I to, co zobaczyłem, napawa mnie przerażeniem. A ponieważ w moim odczuciu jest dość charakterystyczne i częste - o ile nie powszechne, uznałem, że warto o tym wspomnieć.

Czytam wpisy znajdujące się na stronie. Jeden o ‚ideale samochodu' dla wielodzietnej rodziny. Oczywiście na konkretnym przykładzie. Autor wpisu podkreśla rodzinny charakter tego pojazdu przez wskazanie, iż jest on siedmioosobowy. I z całego segmentu aut siedmioosobowych linkuje do strony internetowej jednego tylko producenta samochodów, ale nie do tego konkretnego, o którym pisze. Wymienia natomiast jego różne właściwości i elementy wyposażenia. Słowem nie wspomina o bezpieczeństwie, ale ocierając się o seksizm podkreśla sportowy charakter auta w odniesieniu do mężczyzn, którym 'serce zabije szybciej'… Z artykułu dowiaduję się, że 'samochód jest idealny, bo jest' - zapewne w myśl powiedzenia głoszącego, że 'tanie wina są dobre, bo są dobre i tanie'.

Czytam kolejny wpis. Ten zaczyna się od zdjęcia w nagłówku. A na zdjęciu butelki z wodą jednego tylko producenta. W treści rzewna historia o znaczeniu wody dla życia… I wskazanie producenta wód ze zdjęcia… Nie czytam dalej. Takie wpisy obrażają poczucie dobrego tonu i znamionują moim zdaniem brak etyki ich autorów bezpośrednio, a całego portalu w ogólności. Może nie są 'skokiem na kasę' - nie mam pojęcia, ile sponsorzy płacą za takie wpisy. Dla mnie są jednak 'skokiem na inteligencję'.

Nie mam problemu z czytaniem treści wychwalających zalety jakiegoś konkretnego produktu, czy marki. Preferuję jednakże teksty, wskazujące mocne i słabe strony opisywanych przedmiotów, usług, itp. Bo nie ma takich, które mają wyłącznie jedną stronę, niczym wstęga Möbiusa… Uważam za nieuczciwe prezentowanie w publikatorach konkretnych produktów jako “idealnych” i “najlepszych”, bez jakiejkolwiek próby uzasadnienia czy dowiedzenia tego. Tylko dlatego, że tako rzecze Zaratustra… O przepraszam - w żadnym ze wspomnianych artykułów autora/autorów nie wskazano…

Do dobrego tonu, należy wskazanie w uzasadnionych przypadkach, że “wpis jest sponsorowany”. Albo do elementarnej przyzwoitości i uczciwości. Albo z szacunku dla Czytelników.

Nie czaruję się. Promowana w mediach wielodzietność, wzmacniana różnego rodzaju działaniami formalnymi władz wszystkich szczebli, wykorzystywana jest w dużej mierze do… zarabiania. Oczywiście nie przez wielodzietnych. Ci są 'targetem'. Ładne określenie, wywodzące się z terminologii wojskowej, prawda?

Ten blog powstał również i po to, by dać temu odpór. Dla zachowania równowagi i 'ku pokrzepieniu serc', jak pisał Henryk Sienkiewicz. Oczywiście tych, którzy w codzienności podejmują trud rozwiązywania szeregu problemów dotykających rodziców, zwłaszcza tych wielodzietnych.

Możesz też oczywiście 'wyskoczyć' z około 200 000 złotych i kupić „ideał samochodu dla wielodzietnych rodzin". Niższa kwota może oznaczać brak tych wszystkich super-właściwości, np. funkcji Start-Stop…

Zrobisz to? Serio?

Autorką rysunku jest Maja Zientarska

{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}