Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Z lokiem w lewo

Z lokiem w lewo

Zawsze myślałem, że ładne, zadbane posesje ‚cieszą oczy’. Myślałem również, że porządek stanowi wartość w życiu większości ludzi. W każdym razie na tyle, żeby nawet jeśli samemu się o niego nie dba, to szanuje się pracę innych. Myliłem się.

Mieszkam w dość starej, bo przedwojennej kamienicy. Wspólnie - my mieszkańcy naszego budynku - postanowiliśmy zagospodarować teren od frontu (wejścia, ulicy) i od tyłu, czyli naszego ogródka. Udało nam się pozyskać fundusze, które po zasileniu ze wspólnotowej kasy pozwoliły na wynajęcie specjalizującej się w zagospodarowywaniu terenów zielonych firmie.

Efekt? Schludne i miłe dla oka obejście od frontu, o zróżnicowanym zakrzewieniu. Mamy nawet jedno drzewko, o specjalnie ukształtowanej koronie. Z tyłu zaś niedostępny dla osób z zewnątrz teren z trawnikiem - przestrzeń do zabaw dla dzieci. Nasza kamienica wyróżnia się z ciągu pozostałych, stopniem dbałości o wygląd jej samej, ale i skwerku przed budynkiem.

Niestety nie wszystkim w smak były nasze starania. Co rusz to na kamykach, w przystrzyganym regularnie żywopłocie, w klombach i między nimi, znaleźć można niedopałki, butelki po napojach gazowanych, puszki (również te po piwie), wszelkiej maści opakowania po produktach spożywczych, chustki i papiery.

Z jakiegoś powodu, nasz ogródek przyciąga je wszystkie bardziej niż lep muchy. Pomyślałem, że wszystkich nie da się wychować, że trzeba te śmieci cierpliwie zbierać - mamy dyżury, w których dbamy o czystość naszych włości, podlewamy zieleńce, itp. Ale kiedy pod naszym iglakiem od frontu zauważyłem dwie, przepraszam za mój ‚francuski’ - kupy, wymiękłem.

Sprzątanie po psach przez ich właścicieli w mojej okolicy wciąż należy do rzadkości. Zwrócenie uwagi na taki obowiązek, zazwyczaj kończy się mniej lub bardziej wulgarną ‚pyskówą’. Ale kupy, o których piszę były… ludzkie! Z papierem toaletowym w kolorowe wzorki…

Jakim trzeba być człowiekiem, aby załatwiać się w miejscu publicznym? Kto nosi przy sobie papier toaletowy? W dodatku z 'herbem'?

Dlaczego w ogóle o tym wspominam na blogu? Bo moim zdaniem to kwestia wychowania. Znasz jakieś przedszkole, w ktorym nie wpaja się tak elementarnych zasad współżycia społecznego? Ja nie znam. W szkołach jest inaczej? No, tu może być różnie w praktyce - oficjalnie z pewnością jest jak należy. To oznacza, że jednak mamy problem. Świadectwem tego jak wielki, są właśnie te wszechobecne śmieci, a kwintesencją wszystkie 'kupy z lokiem w lewo'.

Wiem z doświadczenia, że nie zawsze mozna znaleźć kosz do wyrzucenia odpadków. Ale jest wiele możliwości poradzenia sobie z tym - począwszy od nie konsumowania piwa czy innych kebabów w czasie drogi dokądś tam… Ja nie widzę osób przesiadujących pod kamienicą - reagowałbym od razu. Zapewne wszystko to robią przechodzący tędy ludzie.

Mówię jednak o elementarnych zachowaniach. O podstawowych niejako wartościach poszanowania drugiego i jego mienia. Wychowywanie dorosłych wydawało mi się kiedyś absurdalnym i niemożliwym pomysłem. Myliłem się… Przykładowo, aspiracje do bycia 'obszczymurkiem', z tego zaś, co kojarzę, szacowane są w cenniku wykroczeń na 50 zł. Nie wiem, czy to dużo, ale wiem, że przepis ten, jak i te dotyczące zaśmiecania przestrzeni publicznej, są niemalże równie martwe jak… Mieciu Fog. Niezależnie od tego czy jest, czy nie jest za późno na edukację i wychowanie dorosłych wiem, że mogę wiele w tej materii zdziałać w odniesieniu do dzieci. Zwłaszcza własnych. A i dobry przykład własny jest zawsze dobrym wkładem w inwestycję czynienia świata lepszym, w tym kontekście czystszym i piękniejszym. Nawet, czy może zwłaszcza gdy nikt nie patrzy…

To jak będzie? Zwieramy szyki? Pomożesz?

{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}