Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Skad sie biora siwe wlosy

Skąd się biorą siwe włosy

Siku? Oczywiście! Kupa? Bez problemu! Ta zdyscyplinowana i nie… Ulało się? Nie szkodzi… Krew, pot, łzy? Codzienność niemalże… No to skoro jestem takim 'pełną gębą' tatą, to czemu tak przeżywam bałagan robiony przez dzieci?

A ten mnoży się i potęguje… I nie jest tak, że Dzieci nie sprzątają - gonię je równo. Ale… mrugam oczami. I kiedy tak sobie mrugam, to ten bałagan narasta. Każda jedna zabawa goni kolejną. O przepraszam - u starszych dzieci to przecież 'praca'. Kredek - mamy milion. I wszystkie są potrzebne, a w każdym razie mają być 'pod ręką'. Farby? Jak mi się przypomni, to od razu mi słabo, chociaż ostatnio Julek z pasją czyści miejsce zbrodni, przepraszam: pracy. Zojkę najbardziej interesują książki. Fajnie! Tylko, że zainteresowanie to kończy się w momencie, kiedy już niemal wszystkie zdejmie z półek. A mamy ich sporo. Półek i książek… I z dużą dozą pewności mogę iść o zakład, że najszybsze kserokopiarki nie dorównają Majce w produkcji unikalnych w Jej przypadku prac artystycznych. Czasami wydaje mi się, że składam się głównie z pracy. Tej sprzątanej…

I wtedy - często dzięki Ukochanej, przypominam sobie, że 'dzieci tak mają', że wszystkie te kreacje są przejawem zdrowia, poczucia bezpieczeństwa i wrodzonej potrzeby tworzenia, doświadczania. Także szukania granic i transgresji. Dziecko, które nie eksploruje świata wokół siebie, najprawdopodobniej jest chore… Te zabawy i prace kształtują wrażliwość, spostrzegawczość, motorykę małą. To także skomplikowane historie zawarte w malunkach, wycinankach, wyklejankach, konstrukcjach z klocków, kartonu i wszystkiego 'co się nawinie'. Tak powstaje w człowieku wspaniałość!

Zamykam więc oczy i sprzątam. Znowu… Ale wciąż zastanawiam się, skąd się biorą siwe włosy?

archiwalne komentarze DISQUS

w grudniu 2015 r. Aleksandra Konieczna napisała:

Na zegarze dwudziesta. Właśnie skończyliśmy we czwórkę odgruzowywać dom. My czyli rodzice i nasze Genotypy lat 3 i 8. Przedwczoraj sprzątaliśmy, wczoraj sprzątaliśmy. Prorokuję, że jutro o tej porze też właśnie skończymy. A pojutrze o tej porze też będzie tuż po porządkach. A za trzy dni... oto zagadka :)

w grudniu 2015 r. zonatyidzieciaty napisał:

Ja mimo to lubię mój 'dom, który żyje' :) Dzieci się uczą. Kiedyś zaczną spontanicznie sprzątać. A nawet jeśli to czas odległy, to i tak owo 'razem' ma wartość! Poza sprzątaniem przez dzieci i własnym-codziennym, co jakiś czas i tak potrzebuję zrobić 'dzień sanitarny' poświęcony na gruntowniejszy porządek...

w grudniu 2015 r. Aleksandra Konieczna napisała:

jednego dnia sprzątasz a drugiego odpuszczasz... i tak się to pewnie toczy w każdym domu, w którym są dzieci; skądinąd na wszystko można spojrzeć z rozmaitej perspektywy - na przykład na wesoło - siadam czasem pośród gruzowiska i przyjmuję głupkowato-uśmiechniętą minę wyrażającą zdrowy dystans do otaczającego mnie chaosu i fantazjuję... jak to za parę lat usiądę przy stole przykrytym wyprasowanym obrusem, na środku stołu postawię szklany wazon a w nim będą się pysznić świeże kwiaty, którym codziennie będę miała głowę zmienić wodę :-) czego i Wam serdecznie życzę

w grudniu 2015 r. zonatyidzieciaty napisał:

Amen! Nawet jeśli za jakieś dwadzieścia lat...

{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}