Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Turkuc podjadek

Turkuć podjadek

Jednym z ważniejszych przywilejów bycia głową rodziny, jest dla mnie ten związany z… możliwością oblizywania misek po przygotowywanych przez Ukochaną ciastach. Te, które robię samemu, jakoś tak dobrze nie smakują… I jestem przekonany, że fakt ten potwierdzi wielu mężczyzn. I każdy z nas będzie bronił tego prawa do ostatniej łyżki!

Sprawa jest na tyle poważna, że zaproponowałem Żonie, aby któregoś razu zrobiła dwie porcje ciasta. Oczywiście po to, bym jedną z nich pochłonął natychmiast, a drugie ciasto miało szansę być ciut większym niż zwykle…

Pewnego dnia moje marzenie spełniło się! Było cudnie… Przynajmniej do czasu, gdy zrobiło mi się mniej dobrze. Ale i wtedy nie poddałem się! Padłem dopiero gdzieś w połowie miski…

Oczywiście, kiedy minęły już torsje i inne sensacje, to i ochota na tę słodycz cudownie wróciła do mnie… Pozostaje mi teraz czekać, aż Ukochana przestanie się ze mnie śmiać, wspominając tę historię, albo się zapomni. A wtedy….

Ну погоди!

{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}