Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Dzien jak nie co dzien

Dzień, jak nie co dzień

Raz na jakiś czas przydarza mi się wyjątkowy dzień. Nie z powodu jakichś szczególnych i niechcianych atrakcji. Taki raczej zwyczajny, tyle że z punktu do du. Taki, że najlepiej, żeby właściwie to już było jutro…

W zasadzie takie dni przychodzą z 'nienacka', bez ostrzeżenia. A czasem - jak dzisiaj - to nawet zaczynają się przewrotnie, bo niewiarygodnie pozytywnie.

Wyobraź sobie, że wstałem dzisiaj szybciej niż moja Zojcia, która sama ustawia swój biologiczny budzik! Normalnie, Dzwon Zygmunta bije częściej! Serio! Sprawdziłem, że zdarza się to około 30 razy w roku z okazji świąt i wielkich wydarzeń narodowych. Nie pamiętam, kiedy mi taki wyczyn przydarzył się ostatnio. O ile w ogóle…

Nie znalazłem w sobie jednakże motywacji do szybkiego zakupu kuponu w Lotto z tej okazji. Nie o 6:15… A w ogóle to było ciemno, zimno i 'nie tak'… Nawet rozpalenie kominka nie pomogło. Wręcz przeciwnie - wywołalo we mnie nastrój przygnębiająco-pesymistyczny. Potem zespsuła się lampka na biurku… Zanim 'opędzlowaliśmy' z Ukochaną całe towarzystwo, minęło trochę. I drugie trochę, zanim wrocilem do domu po rozwiezieniu dzieci i spacerku z Zoją. Oczywiście po zakupie chleba. Kawa również nie pomogła, a zawsze robię ją w wersji 'tak, jak lubię'…

To właśnie wtedy mnie olśniło. I wiedziałem, co zrobić, by przełamać ten schemat. Śniadanie do łóżka! To jest to, co ożywia i odżywia, pobudza i radośnie nastraja!

Smacznego Najmilsza!

[

Dopiero na koniec dowiedziałem się, że mamy dzisiaj trzynastego…

No cóż! Idę zagrać w tego lotka…

Autorką zdjęcia jest Karolina Kuś.

{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}