Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Wkurwier

(W)kur(w)ier

W ostatnich dniach wakacji zaordynowałem wymianę zbieranych przeze mnie przy okazji różnych zakupów punktów pewnej znanej w całej Polsce firmy, na pewien produkt. Miał mi on zostać dostarczony do domu przez równie znaną firmę kurierską.

Pewnego wrześniowego dania dowiedziałem się jednakże, że moje zamówienie będzie zrealizowane w “późniejszym terminie”. A po przeszło tygodniu, powtórnie - że jeszcze później… Smaku jednak do historii dodała moja korespondencja z przezabawnym inaczej przedstawicielem firmy dostarczającej moją przesyłkę, po przeszło trzytygodniowej obsuwie.

Godz. 08:16"Jest dla Pani/Pana przesyłka, dostawa nastąpi w dniu dzisiejszym w godz. 8-15. W przypadku nieobecności prosimy o kontakt z numerem…". Urzeczony humorem tajemniczego gościa odpisałem natychmiast równie dowcipnie:„Super! Już lecę zwolnić się z pracy, bo po trzech tygodniach opóźnienia dostanę paczkę między 8. a 15.”.

Mój rozmówca był jednak człowiekiem o nerwach jak postronki. Bez wahania odpisał mi o godz. 09:33: „Ok. 8:00-15:00”.

Brnąc zatem dalej w tę alternatywną odmianę humoru odesłałem mu, co następuje: „Z przykrością informuję, że mój pracodawca nie wyraził zgody na zwolnienie mnie z pracy w celu odbioru opóźnionej o 3 tygodnie przesyłki i w godz. 13:30-16:00 nikogo nie będzie w miejscu odbioru”.

(W)kur(w)ier pojawił się z przesyłką… chwilę później. Nie zdziwiłbym się, gdyby stał cały czas pod domem paląc papierosa i wysyłał do klientów sms-y.

Jeżeli zatem nie wiesz po co żyjesz i masz zbyt dużo wolnego czasu, w którym nie masz pojęcia, co z sobą począć - zamów paczkę. Koniecznie z dostawą kurierem…

{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}