Świat z perspektywy żonatego mężczyzny,
będącego ojcem czwórki dzieci

Ulga szkolno przedszkolna

Ulga szkolno-przedszkolna

Nie! To nie będzie tekst o pieniądzach. Przynajmniej nie tym razem. Jest 12:38 - za chwilę stanie się jasne dlaczego o tym wspominam.

Moja średnia córka ma taki mały zegarek. Z budzikiem. Biologicznym… I ten budzik obsługuje wyłącznie ona sama. To sprawia, że budzi się zwykle około 6. rano… Plus/minus piętnaście minut. Tak jak w minioną sobotę i wczoraj i dzisiaj. Pewnie i jutro…

W praktyce oznacza to dla mnie, że właśnie o tej porze zaczynam kolejny fantastyczny dzień mojego życia. Weekendy z czwórką moich dzieci są wypełnione po brzegi - trzeba zadbać o każde z nich z osobna i wszystkie razem. Sprawy kulinarne można ująć w kategorii małej gastronomii lub żywienia zbiorowego - w zależności czy jemy wszyscy razem, czy z jakichś powodów, osobno. Dzieciom trzeba pozwolić się spełniać, uwzględniając rozpiętość wiekową (w moim przypadku 0,12-1,5-6-8 lat), płeć, zainteresowania, potrzeby wydatku energetycznego, pomysłowość dzieci (którą trzeba troszkę utemperować), pogodę, 'okazje' na mieście, życie towarzyskie… A i dom sam się nie posprząta, rzeczy nie upiorą i nie wyprasują się same…

Kiedy mam dobry dzień, ten kończy się ok. 21. Zwykle jednak później, około 22. Cały ten czas mam wypełniony byciem z dziećmi i dla dzieci. Robimy to razem z ukochaną, ale… i tak oboje mamy co robić. I kiedy przychodzi upragniony wieczór i możnaby zrobić 'coś dla siebie' - dokładnie wtedy nie mam już siły, a często nawet i ochoty… Potem zazwyczaj jest noc. Dość krótka, ale za to w 'odcinkach' - kiedy trzeba wstać do średniej córci. Raz - dwa razy w ciągu nocy…

I tak wypoczęty rzucam się w wir tygodniowych zajęć. Oczywiście wstając równie wcześnie i kładąc dzieci podobnie późno. No chyba, że tak jak dzisiaj, muszę wstać wcześniej, aby pomóc bliźniemu w potrzebie (kurs z 77-latką do szpitala w sąsiednim mieście, oczywiście na tyle szybko, by zdążyć wrócić i zawieźć dzieci do przedszkola i szkoły).

A kiedy to już się uda, mogę cierpliwie (aczkolwiek wciąż aktywnie) czekać aż średnia córcia zaśnie. I wtedy właśnie doświadczam ulgi szkolno-przedszkolnej z tytułu opieki tylko nad dwójką dzieci… To czas, gdy mogę zrobić 'coś dla siebie', popełnić ten wpis… Jest 13:03… Zojka wstanie mam nadzieję za godzinę. Normalnie żyć - nie umierać! Właśnie jem śniadanie :)

I zanim trzeba będzie pojechać po synka do przedszkola i córcię do szkoły, mogę cieszyć się moją ulgą szkolno-przedszkolną. O ile starszaki w ogóle pójdą do szkoły/przedszkola. Ale to już całkiem inna historia…

{{ message }}

{{ 'Comments are closed.' | trans }}